Klamstwa internetu
Marta Strzelecka
2007-07-22, ostatnia aktualizacja 2007-07-22 18:08
Czy internet oznacza tylko demokracje, wolnosc i kreatywnosc? Ma kilka
powaznych grzechów - twierdza jego krytycy. Najwazniejsze z nich to
egoizm,
amatorszczyzna, agresja i klamstwo.
Dyskusje rozpetal Andrew Keen, autor ksiazki "Kult amatorstwa. Jak
wspólczesny internet zabija nasza kulture". Ta publikacja to dluga lista
grzechów internetu. "Opinie staja sie wazniejsze od faktów" - pisze Keen.
"Amatorzy wypieraja ekspertów, anonimowosc ma wieksza wartosc od
odpowiedzialnosci. Panuje mentalnosc oparta na zasadzie: najpierw
strzelaj,
potem zadawaj pytania". Jest w tym troche przesady, ale dzieki "Kultowi
amatorstwa" od jego publikacji miesiac temu o wartosciach w internecie
dyskutuje sie w najwazniejszych angielskich i amerykanskich mediach.
Kto jest czlowiekiem minionego roku? Nie Benedykt XVI, nie Bill Gates, ani
nawet Al Gore. Magazyn "Time" zdecydowal, ze ty i umiescil na okladce
lustro. Nie wpisywales jeszcze swojego nazwiska do Google? Robia to
wszyscy
internetowi egoisci. Jednym z najbardziej znanych jest Noah Kalina,
student
sztuk wizualnych w Nowym Jorku. Zrealizowal popularne w YouTube wideo
zlozone z ponad dwóch tysiecy swoich zdjec, które zrobil w ciagu ostatnich
szesciu lat. ****recenie kilkuminutowego filmu zajelo mu cztery godziny i
przynioslo slawe. Jego praca pokazywana jest na wystawach wspólczesnej
fotografii.
"Co pan mysli o wideo w internecie?" - dziennikarz "The Wall Street
Journal"
zapytal niedawno George'a Lucasa. "Sa dwie formy rozrywki - cyrk i sztuka"
-
odpowiedzial Lucas. "W cyrku najwazniejsza jest akcja. Wyrzuc
chrzescijanina
na pozarcie lwom. Albo - zgodnie z zasadami Hollywood - polóz kukle na
autostradzie. W uproszczeniu o to chodzi w YouTube". W uproszczeniu, bo w
serwisie zaczely pojawiac sie wyrezyserowane seriale albo reklamy udajace
amatorskie filmy. To jeden z najciezszych grzechów internetu - klamstwo.
Klip "Tea Party" w YouTube obejrzano ponad trzy miliony razy. Angielska
mlodziez z bogatych domów gra w golfa i planuje impreze. Internauci
wymieniaja opinie o zespole, dziewczynach z teledysku, nocnych klubach,
drogich ubraniach, dobrym jedzeniu i piciu. Wideo nie zostalo umieszczone
w
serwisie tylko dla rozrywki. To reklama drinka Raw Tea. Za produkcje
zaplacil Smirnoff. Tego rodzaju filmów jest w YouTube coraz wiecej.
Wikipedia, najbardziej znany efekt pracy amatorów, równiez krytykowana
jest
jako zbiór ukrytych reklam i propagandy. Kazdy moze tam wpisac swoja
wersje
prawdy. Pracownicy sieci McDonald's w opisie swojej firmy moga likwidowac
linki do krytykujacych ja filmów "Fast Food Nation" albo "Super Size Me".
Ludzie ze sztabu wyborczego Hillary Clinton moga redagowac artykul o jej
przeciwniku Baracku Obamie.
Ale klamstwo w Wikipedii bywa prostsze. Niedawno jeden z jej najbardziej
aktywnych redaktorów ujawnil amerykanskiemu dziennikarzowi, ze nie jest
profesorem teologii, jak napisal w swoim profilu. Ma 24 lata i zadnego
uniwersyteckiego wyksztalcenia. W Wikipedii rozstrzygal s****y autorów jako
autorytet.
Na jednym z rysunków w "The New Yorkerze" dwa psy siedza przed komputerem.
Jeden z nich trzyma lape na klawiaturze, drugi patrzy na niego z
zainteresowaniem. "W internecie - mówi ten pierwszy - nikt nie wie, ze
jestes psem".
Mozesz krytykowac, kogo chcesz i jak ci sie podoba. Wpis o ksiazce Doroty
Maslowskiej na forum poswieconym literaturze: "Po odcedzeniu rozbudowanej
formy, to - przepraszam - kaszana jest. Gdyby to samo napisac po ludzku,
pies z kulawa noga by sie nie zachwycil". Dyskusja w ****talu Filmweb:
"Axlette: Polecam zaczac ogladac prawdziwe filmy, a nie gnioty. Szyndler:
Sam ogladasz gnioty. Jestes pewnie zwyklym zakompleksionym lewakiem,
Gibson
to aktor i rezyser wszechczasów! Salo: A co to? Stowarzyszenie kretynów
pozbawionych mózgu? Ortalion: Jak tak dalej pójdzie, moje posty beda
wygladaly jak gryzmoly tego palanta Szyndlera". Wpisy o Andrzeju Wajdzie w
tym samym serwisie: "zlodziej pomyslów, moze niech juz zostawi krecenie i
zajmie sie akwizycja, juz tylko na Festiwalu Kultury Chrzescijanskiej moze
opowiadac swoje farmazony".
Daniel Goleman, autor "Inteligencji emocjonalnej", trzy tygodnie temu
napisal na swoim swoim blogu esej o agresji na forach internetowych:
"Kiedy
rozmawiamy, wysylamy sygnaly, które informuja, jak powinnismy zareagowac i
co powiedziec, zeby uszanowac czyjas wrazliwosc. W internecie brakuje
glosu,
ekspresji twarzy, gestów. W dyskusjach online trudno panowac nad
emocjami".
Ale, jak sie okazuje, czasem wystarcza jasne zasady. Trudno znalezc
przejawy
agresji na forum kibiców Górnika Zabrze, bo administrator ostrzega:
"Bezwzgledny zakaz pisania na tematy chuliganskie".
Internet, niezaleznie od egoizmu, amatorszczyzny, agresji i klamstwa,
bedzie
sie rozwijal. Ale pozostanie maszyna - nie dba o to, czy prowokuje dobre,
czy zle zachowania, czy oglupia kulture, czy ja rozwija. Wszystko zalezy
od
uzytkowników.
Zródlo: Gazeta Wyborcza
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,4332022.html?nltxx=1721533&nltdt=2007-07-23-03-06


|