Talk About Network

Google


Register and Login
Nick
Password
Register create new account Sign up is FREE and you can post replies, new topics, bookmark posts and more!
Recover lost password


Education > Languages Polish > "Daleko od praw...
Latest [ Topics | Posts ] Archive Post A New Topic Post a Reply
<< Topic < Post Post 1 of 1 Topic 739 of 813
Post > Topic >>

"Daleko od prawdy" - Bedzie sledztwo z urzedu w sprawie "Starch" J.T. Grossa

by "McGregor" <mcgregor@[EMAIL PROTECTED] > Jan 13, 2008 at 06:16 PM

"Bolek i Lolek Wasner" <rca.cdr@[EMAIL PROTECTED]
> wrote in message 
news:83ec5a72-4c2e-4972-b9bf-45ad9016adb9@[EMAIL PROTECTED]
> On Jan 11, 8:04 am, "Meister" <meis...@[EMAIL PROTECTED]
> wrote:
> Radio TOK FM podalo, ze bedzie sledztwo czy JT Gross nie dopuscil sie
> pomowienia  narodu polskiego o zbrodnie.

> "Strach" w prokuraturze - Informacje - TVN24.pl -
> CZY BEDZIE SLEDZTWO WS. KSIAZKI GROSSA?
> NIE WIADOMO
> -  w "Magazynie 24 Godziny" TVN24 ...
      www.tvn24.pl/-1,1534540,wiadomosc.html -

Daleko od prawdy
Piotr Gontarczyk 12-01-2008, ostatnia aktualizacja 12-01-2008 04:04

http://rp.pl/artykul/2,83242.html

========

http://rp.pl/artykul/2,83242.html


Z dala od archiwów

Kwerenda dokonana przez autora ksiazki budzi powazne watpliwosci. W
bibliografii na koncu pracy Gross wymienil 11 archiwów, które mialy
byc objete jego badaniami naukowymi. Klopot polega na tym, ze dwa z
nich, Ministerstwa Administracji Publicznej i Centralnego Komitetu
Zydów w Polsce, w ogóle nie istnieja. Z pozostalych szesciu archiwów,
które znajduja sie w Polsce, Gross zbadal jedynie zbiory Zydowskiego
Instytutu Historycznego. Tresc ksiazki wskazuje, ze innych
powazniejszych badan w pozostalych archiwach nigdy nie prowadzil.
Podobnie jest z Instytutem Pamieci Narodowej. Udalo mi sie ustalic, ze
Gross obejrzal prawdopodobnie kilka teczek w Rzeszowie, a nigdzie
indziej istotnych badan raczej nie prowadzil.

Sprawa wydaje sie dosc istotna, bowiem w archiwach IPN, a takze
gromadzacych akta co najmniej szczebla wojewódzkiego (Bialystok,
Wroclaw, Szczecin, Gdansk, Kielce, Bydgoszcz, Rzeszów, Lódz, Katowice)
znajduja sie wazne kolekcje akt, których znajomosc ma znaczenie wrecz
fundamentalne. Sa to akta wladz wojewódzkich, powiatowych rad
narodowych, innych struktur wladzy i organizacji dzialajacych w kraju,
akta UB, MO, sadów i prokuratur. O tresci tych dokumentów Gross,
mówiac oglednie, nie ma nawet przyblizonego pojecia. Jesli kwerenda na
terenie kraju byla trudna, to znaczna czesc dokumentów mozna bylo
obejrzec w Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Ale Gross i tu
powazniejszych badan nie prowadzil. Fakt ten w osobliwym swietle
stawia twierdzenia na temat stosunku do kwestii zydowskiej MO, UB, PPR
i struktur komunistycznego panstwa. Gross pisze na przyklad, ze
stanowisko PPR i MBP wobec ataków na Zydów bylo "obojetne" lub ze
"antyzydowska przemoc to temat nieobecny lub banalizowany w urzedowej
korespondencji dotyczacej stanu bezpieczenstwa w kraju". Podobne
twierdzenia autora "Strachu" pozbawione sa naukowej podbudowy, nie
mówiac o tym, ze sa kompletnie nieprawdziwe.

Gdyby Gross prowadzil powazne badania archiwalne, szybko znalazlby
dokumenty dezawuujace glówne tezy "Strachu". Jego wizje mijaja sie
bowiem z podstawowymi faktami i realiami epoki. Zwracal juz na to
uwage August Grabski z Zydowskiego Instytutu Historycznego: "nie ma
wiec [w ksiazce] mowy o zupelnie wyjatkowym statusie polskich Zydów
wsród mniejszosci narodowych w pierwszych latach Polski Ludowej, o
przyslugujacej im autonomii narodowo-kulturalnej, bowiem dzieki sieci
wojewódzkich, powiatowych i miejskich komitetów zydowskich, wraz z
dzialajacymi przy nich instytucjami i organizacjami, Zydzi polscy
korzystali do 1949 r. z faktycznej autonomii narodowej. Skladaly sie
na nia: wolnosc zrzeszania, w tym dzialania partii politycznych,
odrebne szkolnictwo, ruch wydawniczy, odrebna sluzba zdrowia (TOZ),
pomoc organizacji zachodnich (w szczególnosci Jointu), wlasna centrala
spóldzielcza, mozliwosci emigracji, a nawet wlasna zbrojna samoobrona
w postaci Komisji Specjalnej CKZP. Przypomnijmy, ze wiekszosc innych
mniejszosci narodowych zyskala mozliwosc zrzeszania sie dopiero w 1956
roku. Gross nie wspomina tez o faktycznym równouprawnieniu polskich
Zydów i Polaków pochodzenia zydowskiego, mogacych bez wiekszych
problemów sprawowac najwyzsze funkcje w administracji panstwowej,
sadownictwie, partii rzadzacej, oswiacie, co bylo niemozliwe w II RP.
W koncu autor "Strachu" nie dokonuje zadnej analizy rozmiarów
propagandowego wysilku PPR w walce z antysemityzmem zarówno w czasie
wojny, jak i po wojnie". ("Kwartalnik Historii Zydów" 3/2006).

Z ksiazka Grossa mozna oczywiscie podejmowac dyskusje. Tylko na jaki
temat rozmawiac?


Niewygodni autorzy nie istnieja

Podobne wyniki przynosi analiza dotyczaca wykorzystania w "Strachu"
istniejacego dorobku naukowego. Gross celowo pomija ksiazki
niewygodnych dla siebie autorów. Nie pojawiaja sie oni w budowanej
narracji, ich prac nie ma w bibliografii. Taki los spotkal dr. Marka
Wierzbickiego i jego ksiazke "Polacy i Zydzi w zaborze sowieckim.
Stosunki polsko-zydowskie na ziemiach pólnocno-zachodnich II RP pod
okupacja sowiecka 1939 - 1941" (2001), której ustalenia podwazaja
wiarygodnosc grossowskiej historii. W "Strachu" nie ma równiez dorobku
polsko-amerykanskiego historyka prof. Marka Chodakiewicza. Jego
ksiazki: "Between Nazis and Soviets: Occupation Politics in Poland
1939-1947" (2004), "After the Holocaust" (2003, premiera polska w
miniony piatek) czy "Zydzi i Polacy 1918 - 1955. Wspólistnienie
zaglada, komunizm" (2000), winny byc przeciez podstawowa literatura
przedmiotu. Tymczasem nazwiska ich autora, podobnie jak Wierzbickiego,
nie ma nawet w indeksie osobowym. Podobny los spotkal polsko-
niemieckiego historyka dr. Bogdana Musiala i jego ksiazke "Rozstrzelac
elementy kontrrewolucyjne! Brutalizacja wojny niemiecko-sowieckiej
latem 1941 roku" (2001, wydanie niemieckie 2000). W tej i we
wspomnianych wczesniej pracach znajduje sie bogata faktografia, która
obraca w nicosc wiele podstawowych twierdzen "Strachu". Nie ma
ksiazek, nie ma problemu - wszyscy ci badacze zostali przez Grossa
usunieci z historii.

A z publikacji, z których Gross korzysta, czesto robi przedziwne
wycinanki. Na przyklad na stronie 228 "Strachu" cytuje opublikowany w
ksiazce "Zydzi i Polacy pod okupacja niemiecka 1939 - 1945. Studia i
materialy" fragment artykulu Dariusza Libionki: "Od poczatku
niemieckiej okupacji rzeczywistosc na ziemiach polskich postrzegano w
kategoriach etnicznych. (...) Chociaz zbrodnie przeciwko Zydom polskim w
1942 roku przybraly monstrualna skale, ZWZ-AK nie podjela ograniczonej
nawet akcji zbrojnej w ich obronie. (...) Za charakterystyczna ceche
oficjalnych oswiadczen polskiego podziemia wydawanych w dniach
"wielkiej akcji" w getcie warszawskim uwazam - pisze Libionka - brak
nawiazan do tego, ze mordowani Zydzi sa obywatelami Rzeczypospolitej".

Tekst ten w oryginalne wyglada nastepujaco: "Chociaz zbrodnie
przeciwko Zydom polskim w 1942 roku przybraly monstrualna skale, ZWZ-
AK nie podjela ograniczonej nawet akcji zbrojnej w ich obronie.
Zlozylo sie na to wiele przyczyn. Przede wszystkim Polskie Panstwo
Podziemne nie dysponowalo srodkami do przeprowadzenia jakichkolwiek
skutecznych dzialan mogacych powstrzymac Niemców. (...) Jak slusznie
pisze Krystyna Kersten: "wojna, wyostrzajac i wynoszac na powierzchnie
podzialy narodowe, nadala specyficzny ksztalt swiadomosci narodowej.
Poprzez sytuacje zagrozenia naród stawal sie powszechnie dominujaca
kategoria myslenia, podstawowa wiezia. glównym przedmiotem dzialania.
Rozdarcie spoleczenstwa II Rzeczypospolitej po szwach narodowych stalo
sie faktem". Od poczatku niemieckiej okupacji rzeczywistosc na
ziemiach polskich postrzegano w kategoriach etnicznych. (...) Nawet dla
osób dalekich od antysemityzmu "obcosc" Zydów nie ulegala watpliwosci.
Napietnowanie Zydów za sprawa nazistowskiego ustawodawstwa, zamkniecie
ich w gettach, a przede wszystkim przez to fizyczne wykluczenie ich ze
spoleczenstwa, wsród którego zyli, poglebilo jeszcze ich alienacje.
(...) Za charakterystyczna ceche..." (str. 52 - 54).

Libionka pisze o problemach, zjawiskach i ich uwarunkowaniach. Gross
powycinal i posklejal potrzebne mu zdania, znieksztalcajac prawdziwy
sens slów autora. I tak stworzyl kolejny dowód antysemityzmu polskiego
podziemia. Calosc skomentowal nastepujaco: "Rozróznienie rasowe
wprowadzone przez hitlerowskie wladze okupacyjne zostalo
odzwierciedlone w realiach Polski Podziemnej".

Takze inne ksiazki Gross wykorzystuje w sposób dowolny, bez wzgledu na
ich rzeczywista tresc i prezentowana faktografie. Tak jest chociazby z
praca "Dzialalnosc komunistów wsród Zydów w Polsce 1944 - 1949" (2004)
Augusta Grabskiego. Wniosek jest prosty. "Strach" w wiekszym stopniu
niz historie obrazuje skale nierzetelnosci jego autora.


Niemiecki zandarm jako typowy Polak

Kilka lat temu w ksiazce "Wokól Jedwabnego" zamieszczono protokól
przesluchania Heleny Klimaszewskiej. Opisala ona dramatyczna scene,
jaka miala miejsce w Radzilowie po wymordowaniu w 1941 r. tamtejszych
Zydów: "Zdaje sie w sierpniu 1941 r. (...) udalam sie z Goniadza do
Radzilowa w celu wyszukania mieszkania dla rodziców meza, gdyz
wiedzialam, ze po likwidacji Zydów sa tam wolne mieszkania. Godlewski,
imienia nie pamietam, oswiadczyl mi, ze mieszkania sa pozajmowane.
Wyrazil sie wówczas tak: "Jak trzeba bylo likwidowac Zydów, to nikogo
nie bylo, a teraz zjezdzacie sie po mieszkania". Matka mego meza, juz
niezyjaca, oswiadczyla wówczas: teraz mi nie chca dac mieszkania, a
wnuczka mego poslali do oblewania benzyna stodoly".

Omawiajac powyzszy incydent, Gross skonstatowal: "I oto jestesmy
swiadkami rozmowy, której przeslanka - implicite przyjmowana przez
jedna starsza pania, jedna w srednim wieku i jednego pana - jest
uznanie, ze tytulem do objecia w posiadanie cennych dóbr jest udzial w
mordowaniu ich wlascicieli".

Jest rzecza s****a, w jakim kontekscie wspomniana "starsza pani"
wypowiedziala przytoczone slowa. Mozna sie tu przychylic do
interpretacji Grossa. Ale z dwoma pozostalymi osobami sprawa jest
skomplikowana. Zofia Klimaszewska nie zajmuje zadnego stanowiska w
opisywanej sprawie, tylko ja relacjonuje. Teza Grossa, jakoby uznawala
takie metody rozdzielania mieszkan pozydowskich, jest goloslowna.
Klopoty powstaja w zwiazku z osoba Waclawa Godlewskiego, który w
dokumentach dotyczacych mordu w Radzilowie jest osoba doskonale
znana.

Nie jest on "jednym panem" (w domysle: typowym Polakiem), tylko
renegatem i, co oczywiscie przemilczal Gross, nastepnie niemieckim
zandarmem. A niemiecka zandarmeria to nie do konca to samo co polskie
spoleczenstwo. Biorac pod uwage powyzsze watpliwosci, dowód Grossa
zawisa w prózni. Tymczasem cala sprawa staje sie w "Strachu"
podstawowym elementem ilustracyjno-dowodowym narracji o "normach" i
"mechanizmach redystrybucji mienia pozydowskiego" w polskim
spoleczenstwie.

Podobne metody naukowe Gross stosuje w "Strachu". Jezeli nawet
opisywany przezen przypadek zabójstwa Zyda wynika raczej z typowo
rabunkowych, a nie antysemickich motywów, to i tak Gross twierdzi, ze
bylo inaczej. Tak jest w przypadku sprawy zabójstwa Henryka
Liberfreunda opisywanego na stronach 55 - 57. Cytowany tam dokument
wydaje sie wskazywac prawdziwego sprawce: "w dwóch z tych domów (...)
mieszka towarzystwo, którego osrodkiem jest kobieta lekkich obyczajów
(...) Cale towarzystwo bawi sie dobrze nocami i pije, a od czasu do
czasu czeka na przejezdzajacy pociag w nadziei jakiegos lupu. Teraz
ofiarami tych band sa pasazerowie Zydzi przejezdzajacy pociagami".

Jed**** mimo dosc dokladnych informacji, jakie posiada na ten temat
Gross, Liberfreund jest doliczany do ofiar polskiego antysemityzmu. A
przeciez ten przypadek móglby podsunac Grossowi koniecznosc
powazniejszego rozwazenia kwestii zabójstw popelnianych na Zydach na
prowincji, nie tylko w pociagach.

Czy tylko o antysemityzm chodzilo lub o tytulowy strach przed
rewindykacja mienia? Lata 40. byly okresem latwego dostepu do broni,
powojennego zdziczenia i demoralizacji. Pospolity bandytyzm stanowil
plage polskiej prowincji. Ze wzgledu na migracje Zydzi czesto
przemieszczali sie pociagami, czasami z calym majatkiem, pieniedzmi i
kosztownosciami, nie tak, jak wiesniacy z okolicy. Nadto na danym
terenie byli "obcy", bo przejezdni, a jak juz wspomniano wczesniej -
spolecznie wyalienowani. Fakt, ze stracili cale rodziny, ogromnie
zwiekszal prawdopodobienstwo unikniecia przez bandytów zemsty i kary.
Wobec duzych migracji ludnosci, braku krewnych ofiary i ogromnej
przestepczosci, nikt sie o zaginionego nie upomni. Dla bandytów
grasujacych w pociagach Zydzi byli wiec latwym i poszukiwanym obiektem
napadu.

Jest jeszcze inny powazny problem, z którym Gross zetknal sie juz w
czasie debaty o zbrodni w Jedwabnem. Chodzi o dzialalnosc szajek
przestepczych wyludzajacych nieruchomosci po znajomych, krewnych i
sasiadach zamordowanych w czasie Holokaustu. Powiazania z kryminalnym
marginesem, ****achunki i rozliczenia, a takze sam fakt posiadania
potem duzej kwoty pieniedzy, o których wiedzieli wspólnicy,
dramatycznie zwiekszaly zagrozenie. Elementu tego nie mozna wykluczac.
Twierdze, ze umyslów autorów wspomnianych dzialan nie zaprzataly
kwestie mordu rytualnego, "zydokomuny" czy antysemityzmu.

Rzecz w tym, ze i w tej materii Gross zadnych badan nie prowadzil, a
podawane przez niego informacje zasluguja czesto na miano konfabulacji
i plotek. Tu nie liczy sie jakosc, tylko ilosc. Gross zalicza wiec
Liberfreunda i podobne osoby po prostu do "zydowskich ofiar Polaków".
Dalej snuje rozwazania o antropologicznych predyspozycjach
poszczególnych grup i srodowisk polskich do uczestnictwa w polowaniu
na Zydów: "Pomiedzy stacjami wyszukiwano Zydów w pociagach. I to
zapewne byla rola, do której najlepiej nadawali sie w zatloczonych
wagonach szczupli chlopcy - harcerze".


Fakty nie maja znaczenia

W równie instrumentalny sposób co literature fachowa i zródla traktuje
autor "Strachu" oczywiste fakty. W historii widzi tylko to, co
chcialby w niej zobaczyc. Najbardziej dramatyczne opisy zbrodni w
Jedwabnem skonstruowal w zasadzie na podstawie dwóch zeznan swiadków -
Abrama Boruszczaka i Eliasza Gradowskiego. Gross dobrze wiedzial, ze
swiadkowie ci sa falszywi. Boruszczak nigdy nie mieszkal w Jedwabnem i
zapewne nie bylo go tam w 1941 r. Tak samo wyglada sprawa
Gradowskiego, który wprawdzie pochodzil z tego miasteczka, ale rok
przed tragiczna zbrodnia zostal de****towany w glab ZSRR za kradziez
patefonu.

Kiedy te i inne manipulacje publicznie wytknieto autorowi "Sasiadów",
stwierdzil on, ze nigdy nie zdefiniowal go jako "swiadka naoczonego".
Klopot w tym, ze przed objawieniem sie Jana Tomasza Grossa nauka nie
znala podzialu swiadków na "naocznego" i "nienaocznego". Mimo
zdezawuowania relacji Boruszczaka i Gradowskiego Gross nie dokonal w
ksiazce zadnych zmian i wydal ja w Niemczech. Równie znamienne wypadki
mialy miejsce, kiedy syn jednego z pomówionych przezen o udzial w
zbrodni w Jedwabnem zagrozil sadowym procesem. Gross zrobil morderce z
czlowieka, który po uwolnieniu z sowieckiego wiezienia, w momencie
zbrodni w Jedwabnem, lezal w lózku w ciezkim stanie. Autor "Sasiadów"
przyznal sie do pomylki na lamach "Rzeczpospolitej".

To tylko dwa przyklady niewiarygodnosci Grossa, który, trzeba to
stwierdzic wprost, czesto i swiadomie posluguje sie nieprawda.

Na stronach "Strachu" na przyklad chetnie wykorzystal kilkustronicowy
cytat z tekstu prof. Andrzeja Rzeplinskiego opublikowanego w pierwszym
tomie ksiazki "Wokól Jedwabnego" (Warszawa, 2002, red. Krzysztof
Persak i Pawel Machcewicz). Zawiera on bardzo ostre tezy na temat
procesu osób uczestniczacych w zbrodni jedwabienskiej. Cytat ten dla
Grossa staje sie podstawa do wydawania ogólnych opinii o
funkcjonowaniu polskiej prokuratury i sadownictwa. Sek w tym, ze tekst
Rzeplinskiego jest merytorycznie nieprzecietnie slaby i bardziej niz
obraz historii, pokazuje poziom kompetencji naukowych i prawniczych
autora. Gross o tym wie, bo w "Dziejach Najnowszych" (nr 3/2003)
wskazal na to jeden z kompetentnych historyków. Tyle ze znajduje sie
on "na indeksie" Grossa.

Ale tak to juz niestety jest, ze fakty dla autora "Strachu" nie maja
zadnego znaczenia. Ze wzgledu na to jego generalne opinie o polityce
PPR wobec Zydów, dzialalnosci MBP czy tez Kosciola katolickiego,
"kolaboranta" morderców Zydów w czasie okupacji (s. 315), pozbawione
sa powazniejszego znaczenia intelektualnego. Podobne przyklady
twierdzen bez pokrycia opisal August Grabski: "bulwersujacym
fragmentem w opisie przez Jana Tomasza Grossa wypadków kieleckich jest
podsumowanie rozmowy morderców zydowskiej matki i dziecka o ich
zbrodniczym zamiarze slowami: "To byla najzwyklejsza rozmowa miedzy
obcymi sobie ludzmi w Polsce Anno Domini 1946". Nie trzeba specjalnej
wyobrazni, aby dostrzec absurdalnosc tej tezy, konfrontujac liczbe
ponad 20 mln Polaków z kilkuset zabitymi Zydami. Znowu Gross dokonuje
manipulacji pro****cjami przedstawianego zjawiska. Deformacja ta wydaje
sie karykatura czy wrecz bardzo niemadrym i ponurym zartem. Zabijanie
Zydów w powojennej Polsce bylo udzialem waskiego marginesu
kryminalnego i antykomunistycznego podziemia, nie zas - jak mozna
byloby wnioskowac po lekturze "Strachu" - narodowym s****tem Polaków".

Nie ma co komentowac tytulów rozdzialów w stylu: "Beznamietne
morderstwa", "Mordowanie Zydów z braku innych zajec". Nie mozna jed****
przemilczec faktu, ze w angielskim wydaniu ksiazki Gross napisal o
1600 ofiarach zbrodni w Jedwabnem. Ale ekshumacja przeprowadzona na
miejscu tragedii i badania naukowe zredukowaly kolejny "fakt" podany
przez Grossa do przedzialu pomiedzy 250 a 350 osób. Gross o tym wie,
ale ma swiadomosc, ze wyniki tych badan pozostaja nieznane dla
amerykanskich czytelników. Podobnie zreszta jak historia polityczna
powojennej Polski. Dlatego systematycznie, swiadomie i bezkarnie moze
sie w Stanach Zjedoczonych poslugiwac klamstwem.


Inne miary dla Polaków i dla Zydów

Zydzi i Polacy róznia sie od siebie chocby jezykiem, religia i
kultura. Dla Grossa róznice te nabieraja znacznie glebszego znaczenia.
Inne sa tu metody badawcze, rózne obowiazki i rózne kryteria w
wydawaniu ocen. W opisie krzywd wyrzadzonych Zydom przez Polaków
obowiazuje prosta zasada: im wiecej, tym lepiej. Gross uogólnia wiec
kazdy napotkany przypadek i cale wydarzenie natychmiast podnosi do
rangi regul powszechnie obowiazujacych. Bardzo chetnie do kategorii
uczestników zbrodni na Zydach zalicza kazdego, kogo sie da, nawet
mimowolnych swiadków i gapiów. Na podstawie absurdalnych teorii
Witolda Kuli podaje, ze w pogromie Zydów w Kielcach mogla wziac udzial
1/4 mieszkanców miasta, czyli jakies kilkanascie tysiecy ludzi. W
innym miejscu pisze: "nalezaloby sie zastanowic, czy tych, którzy tego
dnia na przyklad "pili w radosnym nastroju z powodu wydarzen", nie
wypadaloby zaliczyc do grona aktywnych uczestników pogromu
kieleckiego". Tylko ze, bez wzgledu na ocene zjawiska, od wyrazania
radosci z pogromu do "aktywnego" w nim uczestnictwa droga jest jeszcze
daleka.

Stosujac taka metodologie, mozna by wyciagnac z przedwojennej prasy
artykul o potraceniu przez samochód prowadzony przez Zyda jakiegos
polskiego dziecka. Potem historia napisze sie sama. Tytul damy
widowiskowy: "Strach. Zydowscy rozjezdzacze chrzescijanskich dzieci.
Historia moralnej zapasci". Uniwersalne tytuly rozdzialów
("Beznamietne morderstwa" czy "Mordowanie Polaków z braku innych
zajec") mozna by przepisac z Grossowskiego "Strachu". Nalezaloby
równiez pamietac o waznych uczestnikach zbrodni - "swiadkach", no i
"gapiach". Ale to metodologia rodem z antysemickich broszurek, a nie z
powaznej nauki. Bez wzgledu na to, ze jest lustrzanym odbiciem
metodologii Grossa.

Zupelnie inne metody badawcze niz w stosunku do Polaków dotycza Zydów.
Wszystkie klopotliwe dla Grossa fakty sa znieksztalcane lub
bagatelizowane. Wprawdzie prezentuje on w "Strachu" swoje - watpliwe
intelektualnie - rozwazania na temat udzialu Zydów w UB, lecz
podsumowuje je dosc oryginalnym naukowo twierdzeniem: "podliczanie
napletków w policji politycznej nie poglebia ani zrozumienia zjawiska
komunizmu, ani historii Polski". Co wiecej, wczesniej lojalnie
uprzedza, zeby nikt inny na ten grunt nie wchodzil, bo "liczenie Zydów
wsród personelu [UB] jest ulubionym zajeciem antysemitów".

Ludzi niepodzielajacych jego zbyt radykalnych i nadto anatomicznych
opinii Gross traktuje pogardliwie i obelzywie. Buduje dla nich
intelektualne getto, poslugujac sie terminem "katoendecy": "wprowadzam
termin katoendecja (...) aby skoncentrowac uwage Czytelnika na
syndromie swiatopogladowym, który jest w polskim spoleczenstwie
rozpowszechniony i tym sie miedzy innymi [podkr. P. G] charakteryzuje,
ze zydokomune traktuje jako rzeczywistosc, a nie jako ideologiczny
konstrukt".

Pomijam kwestie, ze mozna podpasc Grossowi za inne tematy badawcze i
zupelnie wywazone sady. Warto przytoczyc fragment slów jednego z
najbardziej znanych Zydów i Polaków zarazem: "Srodowiskiem, z którego
pochodze, jest liberalna zydokomuna w sensie scislym" ("Powsciagliwosc
i Praca" 6/1988). Tym sposobem w "katoendeckim" getcie Gross umiescil
Adama Michnika.

Jednym z najpowazniejszych mankamentów "Strachu" jest stworzenie
jednostronnej wizji historii. Narracja ksiazki zbudowania jest glównie
na podstawie relacji Zydów i dokumentów zydowskich instytucji. Jak juz
wspomnialem, autor w zasadzie pominal dokumenty wytworzone przez
polskie partie polityczne, starostwa, rady narodowe, milicje, UB czy
inne urzedy panstwowe. Efekt koncowy jest katastrofalny, bowiem, nie
znajac realiów lat 40., Gross nie byl w stanie, a raczej nie chcial,
stworzyc wlasciwego kontekstu, skali i pro****cji opisywanych
wydarzen.

Nie ma na przyklad nalezytego przedstawienia polityki komunistów w
kwestii tak waznej, jak sprawa mienia obywateli polskich. A pod
wieloma wzgledami byla ona kontynuacja tej stosowanej przez
hitlerowców od 1939 r. Cytowany juz Grabski napisal: "Gross tylko w
znikomym stopniu uwzglednia fakt, ze nacjonalizacja byla generalnym
kierunkiem w polityce ekonomicznej PPR i nie dotyczyla tylko mienia
"pozydowskiego", ale tez mienia Niemców czy polskich wielkich
posiadaczy. Nie wspomina tez slowem, ze taka polityka miala poparcie
zydowskich komunistów i socjalistów".

Ale zdaniem Grossa, o dzialaniach odpowiedzialnego w Biurze
Politycznym KC PPR za nacjonalizacje Hilarego Minca nie wolno
rozmawiac. Podobnie zreszta jak o poczynaniach jednego z najwiekszych
zbrodniarzy tamtej epoki, nadzorujacego UB Jakuba Bermana. A kto sie z
tym nie zgadza, ten jest antysemita.


Bubel i Gross na jednej pólce

Taka wizja historii wydaje sie zamierzona. Nie ma w niej kwestii
stosunków polsko-zydowskich czy historii Zydów w komunistycznej
Polsce, jest tylko znieksztalcona historia przewin Polaków. Juz w
"Sasiadach" Gross pisal, ze w kwestiach niejasnych i s****ych istnieje
bezwzgledny prymat relacji Zydów nad relacjami Polaków. Dla niego od
badan naukowych nad wiarygodnoscia przekazu wazniejsza jest metryka
swiadka.

W "Strachu" ta zasada zostala twórczo rozwinieta. Inne niz zydowskie
zródla sa nie tylko gorsze, lecz tez nieistotne dla ustalania faktów:
"Z rzeczywistoscia nie mozna sie spierac - mozna albo zyc w klamstwie,
albo przyjac prawde i wyjsc jej naprzeciw (...) A jakie bedzie nas
obowiazywac kryterium prawdy, wiemy bardzo dobrze (...). Polacy musza
sobie sami opowiedziec historie przesladowania Zydów w Polsce w taki
sposób, azeby ofiara mogla w tej narracji rozpoznac obraz wlasnego
losu".

Badania naukowe nie sa wiec potrzebne. Mozna tylko przyjac
"objawienia" Grossa. Racje maja tylko Zydzi, a nie Polacy.

Przed podobnym traktowaniem problemu przestrzegal ocalaly z Holokaustu
Samuel Gringhauz: "Nigdy w dziejach uczestnicy [zydowscy swiadkowie]
wydarzen nie odczuwali, ze wydarzenie, w którym biora udzial, jest
czescia powstajacej historii, która ksztaltuje epoke. (...) Rezultatem
tego hiperhistorycznego kompleksu jest to, ze w krótkim okresie
powojennym doswiadczylismy powodzi "materialów historycznych" bardziej
"wymyslonych" niz "zebranych". (...) Ów kompleks hiperhistoryczny mozna
okreslic jako judeocentryczny, logocentryczny i egocentryczny. (...) Oto
dlaczego wiekszosc pamietników i relacji pelna jest absurdalnej
gadatliwosci, przesadnej autopromocji, dyletanckiego filozofowania,
aspiracji lirycznych, niesprawdzonych plotek, uprzedzen, stronniczych
ataków i apologii" (cyt. za: Bogdan Musial "Rozstrzelac elementy
kontrrewolucyjne" s. 67).

Wydaje sie, ze slowa Gringhauza sa warte glebszego zastanowienia.
Klopot w tym, ze zacytowal je Bogdan Musial, a na niego jest "zapis"
cenzury Jana Tomasza Grossa. Szkoda, bo takie stanowisko wyklucza
dyskusje o trudnej momentami, wspólnej historii. A przeciez problemów
do omówienia jest naprawde wiele. Sam bylem gleboko ****uszony,
poznajac wiele faktów z ksiazki "Polacy i Zydzi pod okupacja niemiecka
1939 - 1945" (wyd. ana przez IPN) dotyczacych wyczynów niektórych
Polaków, czy wypowiedzi pewnych ksiezy i biskupów. Oczywiscie, ze
trzeba pokazywac prawde, czasem smutna i przykra, bez wzgledu na
indywidualne i zbiorowe emocje. Ale najpierw trzeba opisac fakty i
wywazyc pro****cje. Gross woli, w wypadku Kosciola, glównie pomówienia,
obelgi i insynuacje. Moze rzeczywiscie Polacy nie znaja wielu
fragmentów swojej historii. Tylko czy ich edukacje nalezy powierzyc
ludziom takim jak Jan Tomasz Gross?

Nie mam watpliwosci, ze "Strach" znajdzie wielu admiratorów wsród
pewnych naukowców i mediów w rodzaju "Wyborczej" i "Polityki".
Klamstwo ma wprawdzie krótkie nogi, ale czesto szerokie plecy. Role
promotora Grossa odgrywa juz srodowisko - jakby to ujal autor
"Strachu" - "niekatoendecji" z "Tygodnika Powszechnego" i "Z****u". A
linie obrony wartosci ksiazki Grossa wytyczyl juz Jaroslaw Kurski w
"Gazecie Wyborczej" sprzed tygodnia. Miedzy wierszami przyznal, ze
moze kilka rzeczy jest nie tak, ale generalnie trzeba te publikacje
przyjac jako prawde. Brak podstaw naukowych dla "objawien" Grossa
bedzie bagatelizowany lub w ogóle przemilczany. Jesli fakty beda
przeciw jego tezom, tym gorzej dla faktów.Warto jed**** byc optymista i
bez wzgledu na skale propagandowej kampanii ufac w potege rozumu i
rygory naukowego warsztatu. Prawdziwa historia obroni sie przed
atakami spolecznych znachorów i naukowych szarlatanów. W nauce zarówno
pisarstwo Leszka Bubla, jak i "Strach" Jana Tomasza Grossa nie maja
szans na warunkowa nawet akceptacje.

http://rp.pl/artykul/2,83242.html
 




 1 Posts in Topic:
"Daleko od prawdy" - Bedzie sledztwo z urzedu w sprawie "Starch"
"McGregor" <  2008-01-13 18:16:48 

Post A Reply:
  Go here to Signup

AddThis Feed Button


About - Advertising - Contact - Frequently Asked Questions - Privacy Policy - Terms of Use - Signup

Contact
tan12V112 Thu Jul 24 14:33:08 CDT 2008.